2 dni temu
Chyba się powtarzam...
wciąż i wciąż... ;)
Ale nic nie poradzę na to, że upodobałam sobie
kilka dekupażowych technik
i ciągle do nich powracam.
Ci, którzy pokochali decoupage tak jak ja,
dobrze wiedzą o czym piszę :)
Bo możliwości malowania, zdobienia
jest mnóstwo.
Ciągle też pojawiają się jakieś nowinki,
nowe metody transferowania,
nowe preparaty kuszące nas do przetestowania,
farby, lakiery...
Przypominam sobie teraz moje początki z decou
i to, jak niewiele na ten temat wiedziałam,
wraz z poszukiwaniami i wiedzą
przyszły kolejne testy i doświadczenia podczas pracy ;)
*
Zdecydowanie najczęściej powracam
do transferów
{bo zastosowanie tej techniki daje przeogromne możliwości}
i do postarzania.
Postarzanie to zabawa na dłuższy czas,
można trochę poeksperymentować,
nakładać wiele warstw farby, patynę,
kropkować...
Lubię gdy wygląd danej rzeczy zmienia się
zupełnie z każdą kolejną warstwą.
Postarzanie to zabawa na dłuższy czas,
można trochę poeksperymentować,
nakładać wiele warstw farby, patynę,
kropkować...
Lubię gdy wygląd danej rzeczy zmienia się
zupełnie z każdą kolejną warstwą.
Oczywiście jedno z drugim
- transferowanie i postarzanie - można połączyć.
- transferowanie i postarzanie - można połączyć.
Po przydługim wstępie chcę Wam pokazać
postarzone pudełeczko
w klimacie retro.
Przed przystąpieniem do pracy dostałam
ogólne wytyczne, by szkatułka
w dowolny sposób nawiązywała
do paryskich klimatów.
Miałam zupełnie inny pomysł,
ale, jak to często bywa,
Liczę na to, że
szkatułka już się zadomowiła
u nowej właścicielki.
Tymczasem pozdrawiam Was,
w oczekiwaniu na więcej słońca
trzymajcie się ciepło :)
Marta
szkatułka już się zadomowiła
u nowej właścicielki.
Tymczasem pozdrawiam Was,
w oczekiwaniu na więcej słońca
trzymajcie się ciepło :)
Marta
Znacie to powiedzenie,
prawda?
Od czasu kiedy to pracuję
mad różnymi przedmiotami,
dla różnych osób,
na okazje specjalne,
prezenty i nie tylko...
Odkąd pamiętam,
zawsze brakowało mi i czasu,
i materiału czasem też,
by zrobić coś dla siebie.
Zawsze ważne były terminy,
bo na już,
na ostatnią chwilę,
a bo ktoś bardzo chce...
Tak naprawdę posiadam niewiele przedmiotów
własnoręcznie wykonanych,
dwie czy trzy zawieszki serca,
i jedną szkatułkę,
która czasy świetności już dawno ma za sobą,
bo była jedną z moich pierwszych prac...
Ten wizytownik,
który dziś pokazuję,
miał być dla mnie.
Pierwszy raz robiłam taką drobną rzecz,
której poświęciłam sporo czasu.
Ale z efektu nie jestem zadowolona.
Mimo to pokazuję,
co powstało:
Pewnie znacie to uczucie,
gdy ochoczo się zabieracie do działania,
a potem mimo starań,
nie wychodzi Wam tak,
jak chcecie,
gdy efekt działań Was nie zadowala...
Właśnie mi się to przydarzyło... :/
Zupełnie nie jestem zadowolona,
ale co zrobić,
czasem po prostu tak bywa..
Pozdrawiam,
Marta
Paryż fascynował mnie od zawsze.
Uwielbiam atmosferę tamtejszych uliczek, ducha artystów unoszącego się nad Montmartre,
dzieła impresjonistów zgromadzone w Muzeum d'Orsay,
fantastyczne widoki z Mostu Artystów roztaczające się na Luwr, Pont Neuf czy Katedrę Notre Dame...
oraz majestatyczną Wieżę Eiffla panującą nad tym niezwykłym miastem : )
W moich domowych zbiorach mam mnóstwo książek, przewodników i zdjęć dotyczących Paryża.
Z pierwszej podróży do tego miasta przywiozłam miniaturową Wieżę Eiffla.
Na powyższym pudełku widnieje również "Żelazna Dama" - niekwestionowany symbol Paryża.
Ale w tym czerwonym płaszczyku to nie jestem ja : )
Dokonując drobnych zmian w swoim mieszkaniu, zawsze aranżuję miejsca,
w których "panuje" Paryż, tak jak w tych poniżej.
Płytą muzyczną, która ,moim zdaniem, idealnie oddaje nastrój miasta nad Sekwaną,
jest "Paris" Malcolma McLarena.
O Paryżu mogłabym pisać dużo..., ale nie chcę nadużywać gościnności właścicielki bloga ; )
Na koniec zdjęcie, na którym pojawiają się Paryż i Audrey Hepburn...,
gdyż, jak powiedziała w filmie "Sabrina" ta właśnie aktorka:
Na zakończenie tytułowa piosenka ze wspomnianej płyty.
Merci!
Magda







