Znacie to powiedzenie,
prawda?
Od czasu kiedy to pracuję
mad różnymi przedmiotami,
dla różnych osób,
na okazje specjalne,
prezenty i nie tylko...
Odkąd pamiętam,
zawsze brakowało mi i czasu,
i materiału czasem też,
by zrobić coś dla siebie.
Zawsze ważne były terminy,
bo na już,
na ostatnią chwilę,
a bo ktoś bardzo chce...
Tak naprawdę posiadam niewiele przedmiotów
własnoręcznie wykonanych,
dwie czy trzy zawieszki serca,
i jedną szkatułkę,
która czasy świetności już dawno ma za sobą,
bo była jedną z moich pierwszych prac...
Ten wizytownik,
który dziś pokazuję,
miał być dla mnie.
Pierwszy raz robiłam taką drobną rzecz,
której poświęciłam sporo czasu.
Ale z efektu nie jestem zadowolona.
Mimo to pokazuję,
co powstało:
Pewnie znacie to uczucie,
gdy ochoczo się zabieracie do działania,
a potem mimo starań,
nie wychodzi Wam tak,
jak chcecie,
gdy efekt działań Was nie zadowala...
Właśnie mi się to przydarzyło... :/
Zupełnie nie jestem zadowolona,
ale co zrobić,
czasem po prostu tak bywa..
Pozdrawiam,
Marta